Hubert Hurkacz za burtą turnieju w Madrycie

Hubert Hurkacz za burtą turnieju w Madrycie

https://twitter.com/hubiupdates/status/1389543161937211399/photo/1

Kibice polskiego tenisa mają prawo czuć niedosyt. Hubert Hurkacz za burtą turnieju w Madrycie. Polak nie poradził sobie z Australijczykiem Johnem Millmanem i odpadł z rywalizacji w turnieju rangi Masters 1000 rozgrywanego w Madrycie.

Piękna gra i rywalizacja do końca

Od początku można było odnieść wrażenie, że będzie to bardzo zacięty pojedynek. Zarówno Hubert Hurkacz, jak i John Millman wygrywali pewnie swoje podania. Przez większość gry w pierwszym secie kibice nie doczekali się nawet jednego break pointa. Obaj zawodnicy wygrywali swoje podania dosyć pewnie. Można było odnieść wrażenie, że jest to pojedynek dwóch architektów na nawierzchni ziemnej. Piękne zagrania kątowe, wypady do siatki oraz efektowna gra na nawierzchni ziemnej z obu stron to obraz rywalizacji w pierwszym secie. Jedyne szansy na przełamanie pojawiły się przy stanie 6-5 dla wrocławianina i podaniu Millmana. Australijczyk popełnił kilka głupich błędów, czym dał naszemu reprezentantowi okazję na wygranie seta. Hurkacz wykorzystał pierwszą piłkę setową i po 42 minutach gry wygrał pierwszego seta 7-5.

Za niewykorzystane błędy się płaci

Początek rywalizacji drugiego seta był bardzo podobny do tego z pierwszej partii. Obaj zawodnicy bez większych problemów utrzymywali swoje podania, niejednokrotnie popisując się swoim bogatym repertuarem uderzeń. Pierwsze szanse na przełamanie pojawiły się dopiero w siódmym gemie seta. Polak prowadził 4-3 i 40-15, jednak nie był w stanie domknąć gema. Australijczyk pomimo problemów dał radę odwrócić losy gema i wyrównać na 4-4. W dalszej części meczu nie doczekaliśmy się szans na przełamanie. Panowie ekspresowo doszli do stanu po 6 w gemach i stało się jasne, że o losach partii zadecyduje tie-break.

W samym tie-breaku Polak szybko wyszedł na prowadzenie, po delikatnie przeciągniętym zagraniu Millmana. Radość Hurkacza nie trwała długo, ponieważ stratę mini breaka Australijczyk odrobił już w następnym punkcie. Polak ma czego żałować, ponieważ miał dwie piłki meczowe, jednak za każdym razem w jego grę wkradały się błędy. Ostatecznie Millman nie popełnił błędów Polaka, wykorzystał pierwszą piłkę setową i wygrał drugiego seta 7-6 (9-7).

Błędów ciąg dalszy

Tak jak w dwóch pierwszych setach serwujący nie mieli problemów z utrzymywaniem swojego podania, tak w decydującej partii uległo to zmianie. Trzeci set rozpoczął się od przegranego przez Australijczyka gema serwisowego do zera. Z kolei już w następnym gemie Polak musiał bronić break pointów. Co prawda naszego reprezentanta uratował świetnie funkcjonujący serwis, jednak już w następnym gemie serwisowym nie miał tyle szczęścia i stracił podanie.

Obraz gry na korcie się zmienił. Millman wraz z upływem czasu pozwalał sobie na coraz więcej, natomiast nasz reprezentant wyglądał na przygaszonego i grał bez pomysłu. Sprawiał wrażenie, jakby rozpamiętywał jeszcze piłki meczowe z końcówki drugiej partii. Najlepiej było to widać przy stanie 4-3 dla Millmana i serwisie Polaka. Nasz reprezentant popełnił kilka niewymuszonych błędów (w tym podwójny błąd serwisowy), czym dał przeciwnikowi trzy szanse na przełamanie. W dwóch pierwszych Hurkacza ponownie uratował serwis, jednak przy trzeciej szansie popełnił niewymuszony błąd i oddał podanie. Millman przy swoim podaniu wykorzystał trzecią piłkę meczową i wygrał spotkanie 5-7, 7-6 (9-7), 6-3. W następnej rundzie Australijczyk zmierzy się z Danielem Evansem.

 

 

Zobacz też – TUTAJ

Koniecznie zobacz też – TUTAJ

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *