Dominacja zespołu Kubicy, Inter Europol Competition w czołówce – 4 Hours of Barcelona

Circuit de Barcelona-Catalunya, źródło: snaplap.net

Po pierwszym wyścigu European Le Mans Series polscy kibice mają zdecydowanie powody do zadowolenia. Na Circuit de Barcelona-Catalunya zaskoczyła wspaniała postawa zespołu Roberta Kubicy, a doświadczony już w tej serii polski Inter Europol Competition znowu nie zawiódł.

Barcelona zdobyta przez Kubicę, Deletraza i Ye w klasie LMP2

Nie da się ukryć, że niewielu się spodziewało wysokiej pozycji belgijskiego Team WRT w pierwszym wyścigu sezonu ELMS 4 Hours of Barcelona. Załoga ich jedynego samochodu o numerze 41 składa się z mało doświadczonych kierowców w wyścigach długodystansowych. Poza tym jest tam Robert Kubica, za którym ciągnie się pech od jego powrotu do wyścigów torowych w 2019 roku. Najpierw najgorszy zespół w stawce Formuły 1. Potem najgorszy zespół w stawce DTM. Odpadnięcie z powodu awarii mechanicznej na samym początku Rolex 24 at Daytona… Nic nie wskazywało na to, że w ELMS będzie inaczej. A jednak stał się cud.

Cała załoga nr 41 „dogaduje się” z samochodem wspaniale. Bardzo im leży Oreca 07, będąca najbardziej popularnym samochodem klasy LMP2 od wielu lat. W kwalifikacjach zajęli wspaniałe 2. miejsce, a w wyścigu nie było czego zbierać z ich rywali. Na początku sytuację mocno sobie skomplikował brytyjski zespół United Motorsports. Oba samochody tego teamu zderzyły się na pierwszym zakręcie, w następstwie czego auto nr 32 (van Uitert/Jamin/Maldonado) utknęło w żwirze. Wywołało to jedyny samochód bezpieczeństwa tego dnia. Po powrocie na tor poszkodowana ekipa miała okrążenie straty i nie stanowiła już zagrożenia dla czołówki. Odpowiedzialna jazda i dobre tempo pozwoliły im ostatecznie na powrót na 9. miejsce.

Mądra jazda załogi samochodu WRT

Na prowadzeniu przez kilka okrążeń utrzymywali się polesitterzy – załoga nr 26 (Rusinov/Colapinto/de Vries), reprezentująca rosyjski G-Drive Racing. Prezentowali jednak średnie tempo i Deletraz szybko się z nimi uporał. Potem wypracował ponad 20 sekund przewagi, którą kontrolowali jego następcy, Chińczyk Ye oraz Kubica. W pewnym momencie ekipa WRT jechała z okrążeniem przewagi nad trzecim zespołem. Jednak nie forsowali tempa w celu oszczędzania opon, gdyby pod koniec doszło do kolejnej neutralizacji. Wybrany na ostatnią zmianę Kubica minął linię mety ponad 22 sekundy przed drugim prototypem o numerze 65 (Canal/Stevens/Aubry) francuskiego zespołu Panis Racing. Trzecie miejsce z prawie 1,5 minuty straty zajęła załoga nr 22 (Hanson/Aberdein/Gamble), koledzy zespołowi pechowego samochodu 32.

Zwycięstwo WRT i zaskoczenie wszystkich na mecie można śmiało porównać do sytuacji po GP Australii 2009 i fantastycznym dublecie Brawn GP. Z perspektywy kibiców z Polski – oby tak dalej.

Klasa LMP3 zalana przez polskie flagi

Na Circuit de Barcelona-Catalunya w klasie LMP3 było wiele polskich większych i mniejszych akcentów. Fundamentami naszych barw są 2 samochody najszybszej piekarni na świecie Inter Europol. Poza tym jest drugi zespół z Polski, Team Virage. Do tego drugi Polak (po Kubicy) w tegorocznej stawce kierowców ELMS – Mateusz Kaprzyk, jeżdżący dla włoskiego teamu Eurointernational. Głównym plusem tego stanu rzeczy jest fakt, że mamy większe szanse na to, iż coś (lub ktoś) z polską flagą pojawi się w czołówce. Tym razem statystyka nas nie zawiodła.

Kwalifikacje wyszły źle lub bardzo źle dla wyżej wspomnianych zespołów, ale w wyścigach długodystansowych mają one niewielkie znaczenie. Co prawda w klasie LMP3 nie było tyle incydentów co w LMP2, ale stabilna jazda i dobra strategia pozwoliła odrabiać straty. Skończyło się na P7 dla Team Virage nr 20 (Hodes/Grist/Crews), P8 dla piekarni nr 14 (Adomavicius/Bracalente/Pasini) i P11 dla Eurointernational nr 11 (Dromedari/Kaprzyk).

Wywalczone podium na ostatnim okrążeniu

Jednak największy sukces osiągnęła załoga Inter Europol nr 13 (Hippe/de Wilde/Falchero). Przez większość wyścigu znajdowali się poza najlepszą trójką, ale na ostatnim okrążeniu wykorzystali lepsze opony i wyprzedzili samochód nr 18 (Bressan/Laskaratos/Fioravanti) włoskiej ekipy 1 AIM Villorba Corse. Podium było niepewne jeszcze długo po minięciu linii mety. Prototyp polskiego zespołu chwilę przed wyprzedzeniem wyjechał poza tor. Sędziowie na szczęście nie dopatrzyli się niesportowego zachowania i polski akcent na podium stał się faktem.

Jednak na zwycięstwo w tej klasie nie mieliśmy szans. Barcelona została zdobyta przez szwajcarski Cool Racing nr 19 (Maulini/Bell/Kruetten) i brytyjski RLR MSport nr 15 (Benham/Kapadia/Jakobsen), którzy ukończyli wyścig 30 sekund przed piekarnią nr 13. W każdym razie jest to wspaniały rezultat. Fanów Inter Europol na pewno zadowoli fakt, że od tego sezonu ten zespół wystawia też samochód w World Endurance Championship. Wejście w serię o większym prestiżu prawdopodobnie oznacza, że załogi w ELMS nie mają już takiego wsparcia finansowego jak kiedyś. Sukces polskiej ekipy jest w tej sytuacji jeszcze bardziej niespodziewany.

Barcelona zdominowana przez Ferrari w LMGTE

Niestety w ostatniej klasie próżno szukać biało-czerwonych barw. Mamy za to bardzo ciekawy pojedynek konstrukcji. W LMP2 większość zespołów korzysta z prototypu Oreca 07. Jedynie G-Drive jeździ w Aurus 01, który praktycznie niczym się nie różni od Oreci poza nazwą. W LMP3 jest podobna sytuacja. Duqueine M30 – D08 dla luksemburskich DKR Engineering oraz Racing Experience, a Ligier JS P320 dla pozostałych ekip. Za to w GTE mamy aż 3 różne firmy: Ferrari, Porsche i Astona Martina. W tym roku zespoły korzystają z Ferrari 488 GTE Evo, Porsche 911 RSR-19 oraz Astona Martina Vantage AMR.

Niestety ilość różnych typów samochodów nie przekłada się na adekwatnie duże emocje. Samochód Ferrari zdecydowanie dominuje. Włoski Iron Lynx nr 80 (Cressoni/Mastronardi/Molina) i szwajcarski Spirit of Race nr 55 (Cameron/Griffin/Perel), korzystający z czerwonego samochodu zajęli 1. i 3. miejsce w klasie. Dosyć niespodziewanie rozdzieliło je Porsche nr 77 (Ried/Evans/Bruni) w barwach WeatherTech Racing, ale do zwycięzcy straciło ponad 1 okrążenie. W klasach LMP2 i LMP3 różnice były zdecydowanie mniejsze.

Barcelona zostaje za nami. Następny artykuł będzie o wspaniałym deszczowym wyścigu 4 Hours of Red Bull Ring. Już teraz serdecznie zapraszam.

ZOBACZ TAKŻE:

Bird z Jaguarem na czele Formuły E oraz kontrowersyjna zmiana przepisów

Obserwuj nas na Facebooku

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *