Nasz kraj siatkówką stoi, czyli reprezentacja Polski w obiektywie

Polska-Belgia

https://krotkoosporcie.pl/wp-content/uploads/2021/02/10-plusliga-pilka.jpg

Po roku przerwy spowodowanej pandemią COVID-19 powróciła Liga Narodów. Prześledźmy krótko, jak radzi sobie w niej reprezentacja Polski.Pierwsza runda jak rozgrzewka

Tak, jak wspomniałem na wstępie mojego artykułu, tegoroczna Liga Narodów rozgrywana jest po przerwie spowodowanej pandemią COVID-19. Z tej racji Międzynarodowa Federacja Siatkarska (FIVB) zdecydowała, że Liga Narodów zostanie rozegrana w tak zwanej sanitarnej “bańce”, we włoskim mieście Rimini.

16 drużyn skoszarowanych w jednym miejscu i można powiedzieć, granie do halowych ścian. To wszystko może powodować frustrację i brak motywacji w grze. Siłą rzeczy nie ma turnieju finałowego, najlepsze cztery drużyny grają o medale. Taki stan rzeczy nie przeszkadza reprezentacji Polski, która od pierwszej rundy pokazywała, dlaczego jest w tym, a nie innym miejscu (są aktualnymi mistrzami świata). Pierwsza runda to rywalizacja wewnątrzeuropejska: Włochy, Serbia i Słowenia. Teoretycznie najtrudniejszy zestaw drużyn, ale nie wszyscy w najsilniejszych składach.

Pierwszy mecz z Włochami miał dostarczyć emocji, jednak patrząc na to, jakim składem Italia przyjechała na turniej pomyślałem, że sobie bezproblemowo poradzimy. Tak się rzeczywiście stało. 3-0 i można było przygotowywać się na drugie spotkanie – przeciwko Serbii.

Tutaj było zupełnie inne granie. Aktualni mistrzowie Europy, co prawda, w dwóch pierwszych setach nie potrafili przeciwstawić się sile podopiecznych trenera Heynena, jednak trzeci set to moment, gdy reprezentacja Polski odpoczywała niczym uśpiony tygrys, który chce przyczaić się na swoją ofiarę. I stało się. Czwarta partia to ponowny koncert gry. Reprezentacja Polski wygrała 3-1 i mogła szykować się do ostatniego meczu. Tym razem reprezentacja Polski chciała doprowadzić do rozpaczy siatkarzy z innego państwa byłej Jugosławii, Słoweńców.

Wkradła się niepodobna do siatkarzy Heynena niemoc. Ciężko było kończyć pierwsze akcje, nie było przyjęcia, a pierwszy atak często był wyblokowywany przez słoweńskich siatkarzy. Reprezentacja Polski przegrała z podopiecznymi trenera Alberto Giulianiego 1-3, zdobywając w pierwszej rundzie 6 punktów.

Chcieć to móc

Drugie obejście to gra z drużynami z najwyższej półki (wyjątek stanowi Australia). Podczas transmisji meczu z drużyną z Antypodów, były znakomity siatkarz Wojciech Drzyzga oraz redaktor Tomasz Swędrowski podkreślili, że ten mecz nie miał żadnego szkoleniowego waloru. Reprezentacja Polski zdominowała Australijczyków w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła, wygrywając spotkanie 3-0.

Mecz z reprezentacją Stanów Zjednoczonych, to teoretycznie gwarancja wielkich emocji i siatkówki na najwyższym poziomie. W praktyce mecz rozgrywany przeciwko nim, w ramach tegorocznej Ligi Narodów, to pokaz siły reprezentacji Polski. Udało się wygrać 3-0 i  nasza kadra mogła szykować się na Rosję.

Potomkowie Iwana IV Groźnego… wcale nie byli tak straszni, jak ich malowano.

Jeden z setów to ich doskonałe serwisy i wygrana 25-21, ale w ogólnym rozrachunku, to nasza reprezentacja wygrała 3-1 i po sześciu spotkaniach było 15 punktów.

 

Zagrać brazylijską sambę

Trzecia runda Ligi Narodów to jedna z najłatwiejszych. Obok Bułgarii i Holandii wielka Brazylia. Mauricio, Thales, Flavio. Tych zawodników nie trzeba nikomu przedstawiać. Zacznijmy jednak po kolei.

Obejście rozpoczęliśmy od starcia z Bułgarią. Junacy w ogóle nie potrafili się postawić naszej reprezentacji, przegrywając 0-3. Tak samo Holendrzy. Wydawało się, że wielka Brazylia jest do ugryzienia, ale rozpoczęły się schody.

Reprezentacja Polski nagle zapomniała, w jaki sposób zagrywać, bronić i przyjmować piłkę. Blok w tamtym meczu działał “po japońsku”… jako tako. Ostatecznie, pomimo dobrej końcówki drugiej partii tego spotkania, przegraliśmy 0-3 i straciliśmy przodownictwo w tabeli.

Czwarte podejście jak grom Posejdona: Kanada, Japonia i Niemcy. Takie drużyny reprezentacja Polski miała za rywali w czwartej rundzie Ligi Narodów. Teoretycznie najtrudniej było przeciwko Niemcom, ale wszystkie spotkania wygraliśmy 3-0 i na dzisiaj mamy drugie miejsce w tabeli i niemal pewny awans do półfinałów.

Czego trzeba do awansu?

Do finałowej czwórki wystarczy sześć punktów, ale patrząc na to, jakie drużyny czekają na naszych siatkarzy od wtorku, trzeba wierzyć w to, że reprezentacja Polski zgarnie pełną pulę. Francja, Argentyna i Iran to drużyny, w których występują dobrzy znajomi z naszej ligi, tacy jak Facundo Conte czy Milan Ebadipour. Warto jednak zaznaczyć, że tylko Francja z naszego zestawu ma szansę wyjść z grupy. Reszta będzie traktowała mecze z nami czysto szkoleniowo. Jak będzie? Przyszły tydzień pokaże.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *