Co słychać na trawiastych kortach Wimbledonu? Pierwszy dzień za nami

Znamy pierwsze nazwiska w 1/8 finału, relacja z piątego dnia Wimbledonu

https://twitter.com/Wimbledon/status/1409581077618958338/photo/1

Po rocznej przerwie spowodowanej pandemią najlepsi tenisiści i tenisistki świata rozpoczęli rywalizację na trawiastych kortach Wimbledonu. Jak poradzili sobie faworyci? Czy doszło do jakiejś sensacji? Zapraszamy na relację z pierwszego dnia rywalizacji.

Djokovic kontra Draper

Niewątpliwie wszystkie oczy od rana były skierowane na kort centralny, gdzie rywalizację rozpoczynał Novak Djokovic. Serb wygrał oba tegoroczne turnieje wielkoszlemowe i jest faworytem również teraz. Przeciwnikiem lidera rankingu ATP był Brytyjczyk Jack Draper, zajmujący 253 miejsce w rankingu. Faworyt był oczywisty, jednak początek spotkania był małą sensacją. Brytyjczyk wygrał pierwszą partię 6-4 w 38 minut. Był to niemały wstrząs, ale Serb się nie załamał i wygrał kolejne trzy sety odpowiednio 6-1, 6-2, 6-2.

Świątek kontra Hsieh

Iga Świątek wróciła do rywalizacji na trawie. Polka rozstawiona z 7 grała o pierwsze zwycięstwo na kortach Wimbledonu. Rywalką Polki była Su-Wei Hsieh, specjalizująca się w grze deblowej. Nasza reprezentantka przełamała przeciwniczkę już w pierwszym gemie, później pomimo wielu szans na przełamie z obu stron obie Panie wygrywały swoje podania, a po 37 minutach Świątek wygrała seta 6-4. Początek drugiej partii był bliźniaczo podobny do tego z pierwszego seta. Polka ponownie przełamała Hsieh już w pierwszym gemie, ale tym razem nie potwierdziła przełamania i przegrała swoje podanie już w następnym gemie. Pomimo problemów Świątek przełamała na 3-2 rywalkę. Tym razem przewagę udało się utrzymać i po godzinie i szesnastu minutach nasza reprezentantka zameldowała się w drugiej rundzie po wygranej 6-4, 6-4.

Tsitsipas kontra Tiafoe

Na to spotkanie wielu komentatorów wyczekiwało z niecierpliwością. Grek Stefanos Tsitsipas ma przecież świetny obecny sezon, a bukmacherzy dawali mu spore szanse na wygranie Wimbledonu. W tenisie jednak wszystko się może zdarzyć.

Tsitsipas stracił podanie już w pierwszym gemie meczu. Co prawda 3 gemy później Grek miał szansę wyrównać stan meczu, jednak Amerykanin zachował zimną krew i dowiózł prowadzenie do końca i wygrał 6-4. W drugim secie wydawało się, że zawodnik z Aten wrócił do gry na najwyższym poziomie. Obaj zawodnicy pewnie wygrywali swoje podania i nie zapowiadało się, aby ten stan miał się zmienić. Przy stanie 4-4 Grek obronił, co prawda, 2 break pointy, ale finalnie oddał Amerykaninowi podanie. Wyserwowanie seta nie przyszło Tiafoe łatwo. Tsitsipas miał trzy szanse na powrót, ale nie udało mu się ich wykorzystać. Trzeci set ponownie rozpoczął się od starty podania przez Greka, który gasł w oczach z każdym następnym gemem. Finalnie po dwóch godzinach i pięciu minutach gry sensacja stała się faktem. Amerykanin wygrał 6-4, 6-4, 6-3.

Stephens kontra Kvitova

Pomimo tego, że na papierze w tym meczu mierzyły się 73 z 10 zawodniczką rankingu, to każdy wiedział, że będzie to bardzo wyrównane spotkanie. Grały ze sobą dwie mistrzynie wielkoszlemowe już w pierwszej rundzie turnieju. Mimo wszystko faworytką meczu była Czeszka, która zna smak zwycięstwa Wimbledonu i zajmuje 10 miejsce w rankingu WTA. Już w pierwszym gemie Czeszka przełamała rywalkę i każdy myślał, że sprawdzi się w roli faworytki. Nic bardziej mylnego. Amerykanka już w następnym gemie odrobiła stratę przełamania, a chwilę później ponownie przełamała i wyszła na prowadzanie. Po 33 minutach Stephens wygrała pierwszą partię 6-3. Drugi set był bardziej wyrównany. Obie panie grały solidnie. Przy stanie 3-3 Amerykanka zdobyła przełamanie, które okazało się kluczowe. Czeszka nie była w stanie wrócić i po godzinie i osiemnastu minutach przegrała 3-6, 4-6.

Murray kontra Basilaszwili

Każdy fan tenisa zna Andy’ego Murraya. Brytyjczyk lata świetności ma już za sobą przez liczne kontuzje, jednak jego powrót do rywalizacji w Wimbledonie był mocno wyczekiwany. Przeciwnikiem Brytyjczyka był 28 w rankingu Gruzin Basilaszwili. W pierwszym secie pojawiła się tylko jedna szansa na przełamanie, która jednocześnie była piłką setową dla Murraya i została ona wykorzystana. Reprezentant gospodarzy wygrał 6-4. W drugim secie obaj zawodnicy pewnie wygrywali swoje podania. Brytyjczykowi udało się złamać rywala na 5-3, a następnie wyserwować seta 6-3. Jeżeli ktoś chciałby przykład, że w tenisie da się zawsze wrócić, powinien obejrzeć trzeciego seta tego spotkania. Murray prowadził 5-0 w gemach po trzech przełamaniach… i przegrał. Basilaszwili przełamał aż cztery razy Brytyjczyka i wygrał 7-5. W czwartej partii Murray zachował więcej zimnej krwi i wygrał seta oraz cały mecz po trzech godzinach i szesnastu minutach 6-4, 6-3, 5-7, 6-3.

Co nas czeka we wtorek?

W drugim dniu rywalizacji polecamy śledzić następujące mecze:

Roger Federer (8) – Adriuan Mannarino

Jan- Lennard Struff – Danił Miedwiediew (2)

Hubert Hurkacz – Lorenzo Mussetti

Tallon Griekspoor – Alexander Zverev (4)

Magda Linette – Amanda Anisimowa

Ash Barty (1) – Carla Suarez Navarro

Francesca Jones – Coriu Gauff (20)

Aliaksandra Sasnowicz – Serena Williams (6)

Alize Cornet – Bianca Andreescu (5)

 

 

Zobacz też – TUTAJ

Koniecznie zajrzyj też – TUTAJ

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *