Siatkarskie półfinały. Paździerze czy dobre widowiska?

Polska-Belgia

https://krotkoosporcie.pl/wp-content/uploads/2021/02/10-plusliga-pilka.jpg

Siatkarskie półfinały na igrzyskach olimpijskich w Tokio już bez reprezentacji Polski. W tym artykule postaram się odpowiedzieć na pytanie, czy będą to widowiska marnej jakości, czy wielkie mecze. Uczynię to, analizując poszczególne drużyny, które awansowały do tej nieosiągalnej już przez tyle lat dla polskich siatkarzy fazy turnieju.

Siatkarskie półfinały. Udowodnić swą wielkość

Pierwszą drużyną, dla której celem były siatkarskie półfinały, jest Rosja. Rosja, która startuje pod flagą olimpijską, a to ze względu na wielkie afery dopingowe sportowców innych dyscyplin. Teoretycznie siatkarze znad Wołgi mogliby całkowicie odpuścić turniej olimpijski, myśląc, że skoro nie startują pod własną flagą, to de facto nie reprezentują kraju, więc z jakiej racji mają się napinać o dobry wynik. Nic bardziej mylnego. Podopieczni Tuomasa Sammelvuo w tym turnieju stanowią kolektyw, którego mogłyby pozazdrościć inne reprezentacje. 

Oczywiście. Zdarzały się różne chwile na tym turnieju, jak choćby porażka z reprezentacją Francji, lecz nie załamało to reprezentantów Rosyjskiego Komitetu Olimpijskiego. Na początku turnieju myślałem, że te wygrane z Tunezją czy Argentyną to przypadek, jednak zostałem wyprowadzony z błędu po meczu z Brazylią. Rosjanie zagrali go koncertowo i wygrali 3-0. Następnie przyszła ta porażka z Francją, ale potem pełna rehabilitacja w ćwierćfinale z Kanadą.

Ktoś powie, że to łatwy rywal, ale takie mecze z pozoru mogą być przegrane. Spotkanie z Brazylią nazywane przedwczesnym finałem to według mnie jeden z najciekawszych półfinałów siatkarskich.

Siatkarskie półfinały. Gwóźdź programu reprezentacji Brazylii

Brazylia to jedna z najlepszych drużyn w siatkówce na świecie. Ich gra przypomina schemat, w którym można się nauczyć pewnego rytmu na pamięć i potem wdrażać go w życie. Reprezentacja Canarinhos gra w tym turnieju w kratkę. Warto przypomnieć mecz z Argentyną, gdzie przed jego rozpoczęciem podopieczni Renana dal Zotto stawiani byli w gronie murowanych faworytów do zwycięstwa.

Jak było podczas meczu? Ci, którzy go oglądali, widzieli, jak Brazylia się męczyła przez pierwsze dwa sety, drżąc do samego końca o każdy punkt. Tylko psychiczny strach Argentyny przed zwycięstwem nad wielkim rywalem sprawił, że udało się doprowadzić do piątej partii. Brazylia ją wygrała i zapisała na swym koncie dwa punkty.

Tamten mecz kosztował drużynę z kraju samby bardzo wiele sił, co widać było w pojedynku z siatkarzami Rosyjskiego Komitetu Olimpijskiego. Okazją do rewanżu będą siatkarskie półfinały. W pierwszym z nich Brazylia jeszcze raz zmierzy się z Rosją. Szykuje się wielki mecz.

Ja jako kibic neutralny patrzę na to spotkanie jak na walkę Dawida z Goliatem.

Jedno jest pewne. Pokonany w tym półfinale będzie niczym zranione zwierzę, które będzie chciało jak najszybciej ten turniej olimpijski zakończyć. Obiektywnie ten mecz powinna wygrać Brazylia, natomiast patrząc na przebieg olimpijskiej rywalizacji, konia z rzędem temu, kto wskaże zwycięzcę.

Wielki Marcelo

W książce Ernesta Hemingwaya pod tytułem „Stary człowiek i morze” główny bohater, Santiago Salao wspominał Wielkiego Dimagio. Ja w tym felietonie będę chciał opowiedzieć o Wielkim Marcelo i jego Argentynie.

Argentyna? Siatkówka? Tak będą pytać kibice, którzy pamiętają chociażby łatwe zwycięstwa Polaków na mistrzostwach świata w Japonii w 2006 roku. Piętnaście lat później mamy dojrzałą drużynę. Ekipę, która wreszcie stanowi kolektyw, którego kolejni trenerzy nie mogli skompletować. Próbowali tego Weber czy Uriarte, ale udało się to byłemu trenerowi klubów z Brazylii, Marcelo Mendezowi.

Aż dziwne, że dopiero teraz argentyńscy siatkarze potrafią grać na najwyższym światowym poziomie, skoro w ostatnich latach mieli znakomitych zawodników. Bruno Lima, Sebastian Sole, Cristian Poglajen czy Facundo Conte to ludzie, których nie trzeba nikomu przedstawiać. Tak kiedyś myślałem i zastanawiałem się, co sprawiało, że Argentyna nigdy wcześniej nie grała w siatkówkę tak jak teraz.

Ten turniej dał mi stuprocentową odpowiedź na to pytanie. Po prostu do każdego człowieka trzeba dotrzeć na swój sposób. Trzeba wyważyć to, kiedy być ekspresyjnym, a kiedy stonowanym, spokojnym, traktować zawodników po ojcowsku. To niewątpliwie potrafi Marcelo Mendez.

Ktoś teraz powie, że mówię o wielkiej Argentynie, którą na giganta wykreowali Włosi i Francuzi. Nikt ich nie kreował na wielką ekipę, ponieważ już w Lidze Narodów zagrali parę dobrych spotkań, a nawet wygrali z Serbią czy Bułgarią. Ta drużyna w półfinale nie jest bez szans, a na uwagę zasługuje fakt, że będzie to trzecie starcie w strefie medalowej tej reprezentacji. Wcześniejsze to Seul w 1988 roku, a także Sydney w 2000 roku.

Był wielki Messi, wielki Maradona, do tego grona może dołączyć (a właściwie już dołączył) Mendez.

Patrząc na przebieg tego turnieju, wydaje mi się, że Argentyna może medal zdobyć. Aby to uczynić, siatkarze muszą pokonać Aconcaguę, jaką będą dwa mecze, które przed nimi.

Awans kosztem mistrzów świata. Półfinał siatkarski dla Francji

Ostatnią reprezentacją, która awansowała do finałowej czwórki, jest ekipa, która z punktu widzenia polskiego, a także obiektywnego kibica nie powinna się tam znaleźć. Mowa tutaj o reprezentacji Francji. Francji, której gra nie była elegancka, ale przypominała zepsute linie kolejowe TGV. Jasne, że potrafili wygrać z USA, Tunezją i Rosją, ale przegrywali z Argentyną i Brazylią (oba mecze po tie-breakach).

Były trener reprezentacji Polski Stephane Antiga podkreślił, że słabe mecze w grupie niczego nie mówią o tej drużynie. Rzeczywiście miał rację. Po wyeliminowaniu Polski siatkarze znad Sekwany zagrają ze wspominaną wcześniej Argentyną. Czy będzie to ciekawy mecz? Podejrzewam, że nie, ponieważ obie drużyny będą grać o awans, nawet za cenę dużej liczby błędów w poszczególnych elementach siatkarskiego rzemiosła.

Siatkarskie półfinały będą niewątpliwie gratką dla każdego kibica eksponowaną w mediach do tego stopnia, że jeszcze będziemy je wspominać przez bardzo długie lata. Szkoda, że już po raz piąty bez Polaków.

skrót meczu Polska-Francja

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *