Piotr Śliwka, czyli kolejny siatkarski talent

Polska-Belgia

https://krotkoosporcie.pl/wp-content/uploads/2021/02/10-plusliga-pilka.jpg

Piotr Śliwka to rodzony brat znanego w siatkarskim świecie przyjmującego reprezentacji Polski Aleksandra. Odróżnia ich jedna rzecz – Aleksander Śliwka nie ma mistrzostwa globu kadetów, a jego brat od 2 września i owszem.

Piotr Śliwka. Talent czystej wody

Powiedzenia „talent czystej wody” zdarza nam się nadużywać w kontekście chyba najbardziej powszechnej i skomercjalizowanej dyscypliny na świecie – piłki nożnej. Jeśli chodzi o nasz kraj, powiedzenie to najbardziej pasuje do siatkarzy. To oni poprzez bardzo dobry system szkolenia płynnie przechodzą z wieku juniorskiego do seniorskiego. Tak właśnie było z 18-letnim bratem Aleksandra Śliwki.

Zawodnik KS Metro Warszawa i jednocześnie uczeń maturalnej klasy spalskiego SMS-u był jednym z najbardziej wyróżniających się siatkarzy na mundialu kadetów w irańskim Teheranie.

Na uwagę zasługuje jego równa postawa w przyjęciu oraz nękanie zagrywką przeciwników. Godny podkreślenia jest również fakt dobrej komunikacji z naszym środkowym Jakubem Majchrzakiem.

Młodszy z braci Śliwka – jak mówi o nim na łamach „Super Expressu” nasz mistrz świata seniorów Aleksander – „jest we wszystkim lepszy. Trzeba go jednak poprowadzić dobrą ścieżką”.

Cudze chwalicie, swego nie znacie

Nasza PlusLiga to niewątpliwie jedna z najlepszych lig na Starym Kontynencie. Jak śpiewał Andrzej Sikorowski w jednej ze swych piosenek, „płyną języki z całego świata”.

Jak najbardziej uważam, że powinniśmy się otworzyć na świat i sprowadzać dobrych obcokrajowców. Musimy jednak pamiętać o tym, że trzeba ogrywać naszych młodych chłopaków, którzy niedługo będą stanowić o sile naszej reprezentacji.

Po mistrzostwach świata juniorów 2017, w których grał między innymi środkowy reprezentacji Polski Norbert Huber, jeden z najbardziej znanych siatkarskich ekspertów, Maciej Jarosz, doszedł do trafnych wniosków. Komentator Polsatu Sport powiedział, że teraz dla tych chłopców bardzo ważne jest, aby grać. Bardzo ważny jest dla nich rozwój, bo muszą już wyjść spod opieki papy Pawlika – ówczesnego trenera [przyp. red.] i wejść spokojnie do gry na najwyższym poziomie.

Trenerzy kadry seniorów najwyraźniej posłuchali naszego eksperta, gdyż tamci uczestnicy mistrzostw świata 2017 dostawali szanse grania w klubach. Szybko dostrzegł to Vital Heynen, powołując ich do reprezentacji. Cóż powiedzieć, skoro ten skład wywalczył brąz Ligi Narodów w 2019 roku w Chicago, a rok wcześniej niektórzy wsparci seniorami obronili tytuł mistrzów świata?

To jest właśnie najlepsza rekomendacja systemu skautingu siatkarskiego nad Wisłą.

Kwestia zagraniczna okiem kibiców

Kiedyś rozmawiałem z jednym ze znajomych. Przekonywał on mnie, że nie da się grać samą młodzieżą. Drużyna potrzebuje osiągnięcia wyniku „tu i teraz”.

Oczywiście. Jestem w stanie po części z tym się zgodzić, ale podczas tej wymiany zdań stworzyłem analogię do piłki nożnej i zapytałem: „Czy osiąganie dobrych wyników przez jakąś drużynę na krajowym podwórku doprowadziło w ostatnich latach do jakiegoś sukcesu w Europie?”. Nastąpiła głucha cisza, przypominająca tę z polskich hal podczas pandemii.

Widząc to zjawisko sprowadzania coraz większej liczby obcokrajowców do naszej ligi, pomyślałem, że skończymy tak, jak polskie kluby w piłce ręcznej, przynajmniej te dwa najbardziej znane w naszym kraju. Na szczęście się pomyliłem. Widać bowiem dobry balans pomiędzy obcokrajowcami a polskimi zawodnikami.

Światowej klasy siatkarz z zagranicy to skarb, ale własny wychowanek to perła w koronie i jeśli kluby nie będą tak myśleć, to będą nici z dobrego szkolenia, jak będziemy co dwa lub cztery lata zmieniać selekcjonerów.

Powody zmian

Zawsze główny powód jest oczywisty – nie wyjdzie nam jakaś impreza światowej lub europejskiej rangi. Drugi powód jest przedszkolny, ale też często uwypuklany. Siatkarze czasami psychicznie nie wytrzymują pompowania balonika.

Tak właśnie było na ostatniej olimpiadzie w Tokio. Po zdobyciu srebrnego medalu w tegorocznej Lidze Narodów media wieszały naszym siatkarzom na szyi medale igrzysk. Ci przegrali piąty ćwierćfinał z rzędu. Więcej o nim przeczytacie: tutaj.

Piotr Śliwka. Nadzieja polskiej siatkówki

Powrócę do młodego Śliwki, wcześniej siatkarza kompletnie nieznanego światu, a teraz podejrzewam – tego, który będzie rozchwytywany przez polskie kluby. Chłopak, który bez kompleksów mógłby w przyszłości grać w doświadczonej drużynie i mierzyć się z doświadczonymi rywalami. To może być ktoś, kto w niedługim czasie będzie mógł stać się gwiazdą światowej siatkówki nawet pokroju jednego z najbardziej znanych reprezentantów Brazylii Lucarellego.

Pokolenie nie tylko tytułem serialu

Produkowany przez wytwórnię „Troja” serial „Pokolenie” opowiada o problemach studentów, którzy na dobrą sprawę nie wiedzą, co ze swym życiem zrobić. Tak samo nie wiedzą tego Brazylijczycy, jeśli chodzi o siatkówkę. Jeżeli mówimy o młodych polskich chłopakach, to jedno z pierwszych nazwisk, jakie przychodzi do głowy, to Piotr Śliwka. To w ostatnich dniach oczywiście.

Jeśli chcielibyśmy zrobić sondę uliczną na temat nowych zawodników drużyny Canarinhos, to przeciętnemu kibicowi kto przyszedłby na myśl? Może Alan? Czy może Douglas? Zapewne jednak Thales. Zastanówmy się w tym miejscu, czy to rzeczywiście jeszcze młodzi gracze? Przy Lucasie, Lucarellim czy przy Bruno Rezende to młokosy. Poważnie podchodząc do sprawy, trzeba powiedzieć, że  Alan czy Douglas są uzupełnieniem brazylijskiego składu, a na horyzoncie wysypu zawodników około dwudziestego roku życia w ogóle w kraju samby nie widać. Pokazały to choćby igrzyska olimpijskie.

Podczas tokijskiego turnieju podopieczni Renana dal Zotto od pierwszego spotkania grali nierówno. Męczyli się z odwiecznymi rywalami kontynentalnymi Argentyńczykami, wygrywając dopiero w piątym secie.

Zdążyli potem przegrać z siatkarzami Rosyjskiego Komitetu Olimpijskiego, a także wygrali po piątym secie z Francuzami, czyli późniejszymi mistrzami olimpijskimi. Męki i katusze zakończyli porażką z Argentyną w meczu o brązowy medal.

Nie chcę nikogo dyskredytować, ale Brazylijczycy są w takim wieku, że gdyby Piotr Śliwka wszedł choć na jedną zagrywkę, mogłaby to być cała seria punktów. Wystarczyłby flot, którym maturzysta SMS-u Spała nękał kolejnych rywali lub tak zwana odrzucająca od siatki, której też często na mundialu kadetów używał.

To wielkie zwycięstwo drużyny Michała Bąkiewicza, pierwsze od sześciu lat w tej kategorii wiekowej, do którego przyczynił się Śliwka.

Piotr Śliwka. Jak dbać o jego karierę?

Młodzi ludzie mają to do siebie, że lubią popadać w samozachwyt, a nawet czasami uważają, że potrafią już góry przenosić. Tak jest, jeśli ktoś chce o nich mówić głośno, np. po jednym dobrym rozegranym turnieju.

Naturalne jest, że dużo będziemy słyszeć teraz o Piotrze Śliwce, jednak potrzeba kilku wskazówek, aby dobrze pokierować jego karierą. Oto i one:

  1. Nie transferuj zawodnika do krajowej siatkarskiej potęgi. Duża konkurencja może spowodować brak grania, czyli kluczowego czynnika na początku kariery.
  2. Pamiętaj trenerze klubowy – młody zawodnik chce iść na łowy. Jeśli już brat Aleksandra Śliwki nie będzie mógł grać w podstawowym składzie, niech próbuje zagrywki. Zawsze od czegoś trzeba zacząć, a punkty w tym elemencie to najcenniejsza zdobycz dla drużyny.
  3. Reprezentacja seniorska czeka na świeżą krew. W miarę możliwości powołuj Śliwkę do reprezentacji.
  4. Znajdź w klubie doświadczonego przyjmującego. On wprowadzi młodego chłopaka do dorosłej siatkówki.

Są to oczywiste wskazówki, jednak niestety czasami nie przestrzegane przez trenerów i to w różnych dyscyplinach. Trzeba sobie zadać pytanie retoryczne: czy chcemy oszlifować diament, jakim niewątpliwie jest Piotr Śliwka? Oczywiście, że chcemy. Wszak to przyszłość naszej narodowej dyscypliny.

                                                          1. w

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *