Górnik Łęczna–Wisła Płock. Zwycięstwo gospodarzy

Górnik Łęczna-Wisła Płock

fot.: Wisła Płock/Facebook

Górnik Łęczna–Wisła Płock to przedostatnie spotkanie 7. kolejki bieżących rozgrywek PKO BP Ekstraklasy. Zakończyło się ono podziałem punktów.

Górnik Łęczna–Wisła Płock. Ciekawa pierwsza połowa

Górnik Łęczna jak na razie jest jak czeladnik, który uczy się od starych wyjadaczy gry w Ekstraklasie. Dwa punkty to wszystko, co jak dotąd ugrali zawodnicy Kamila Kieresia, którzy byli osłabieni brakiem Przemysława Banaszaka. O powodzie jego nieobecności posłuchacie tutaj.

Nie samymi osłabieniami jednak drużyny żyją. Do Łęcznej w ostatnich dniach zawitał nowy zawodnik, Kolumbijczyk Jason Lokilo, który chciał pokazać się z jak najlepszej strony.

Pierwsza odsłona z punktu widzenia postronnego kibica była ciekawa. Atakowali zawodnicy Wisły Płock, ale podopieczni Kamila Kieresia nie chcieli być dłużni.

Wszystko zaczęło się w 6. minucie meczu. „Nafciarze” przeprowadzili składną akcję, w której udział wziął między innymi Damian Rasak. Utalentowany zawodnik gości jednak nie zdołał pokonać bramkarza łęcznian. W 12. minucie znów stały fragment gry dla drużyny z Płocka. Do piłki podszedł Mateusz Szwoch, ale nie trafił do bramki doświadczonego Macieja Gostomskiego.

Dwie minuty później doświadczony bramkarz kiedyś Lecha Poznań musiał wyjmować piłkę z siatki. Mieliśmy rzut wolny dla płockiej Wisły. Mateusz Szwoch wypatrzył Damiana Rasaka, a ten płaskim strzałem umieścił piłkę w łęczniańskiej siatce. Podopieczni Macieja Bartoszka prowadzili 1-0.

Jak piłkarska wieść gminna niesie, Kamil Kiereś to trener, który jest cichy na boisku, ale pokazuje swe przywódcze zdolności, krzycząc dopiero w szatni podczas przerw. W pierwszej odsłonie starcia węglowo-naftowego gospodarze grali tak źle, że Kiereś musiał pokrzykiwać, przedstawiając podstawowe elementy piłkarskiego rzemiosła.

Krzyczenie dało efekt w końcowych fragmentach pierwszej połowy. Była 36. minuta meczu. Akcję napędził wspomniany na początku Kolumbijczyk, sam wpadł w pole karne, ale nie pokonał Krzysztofa Kamińskiego. Pod koniec pierwszej połowy płoccy wiślacy chcieli jeszcze podwyższyć na 2-0. Konkretnie uszczęśliwić fanów gości chciał Jakub Rzeźniczak, ale byłemu reprezentantowi Polski się to nie udało.

Do przerwy mieliśmy prowadzenie gości i nad ekipą Górnika Łęczna wisiało widmo piątej porażki i miano beznadziejnej obrony w Ekstraklasie.

Przebudzenie gospodarzy

Druga część meczu to dominacja gości z Płocka, którzy mieli chrapkę na drugiego gola. Dopięli swego w 52. minucie, gdy dobrze w pole karne Macieja Gostomskiego popędził Rasak. Po tej akcji zawodnicy z Mazowsza zarobili rzut karny, który po profesorsku na bramkę zamienił Mateusz Szwoch.

Było już 2-0, a Wiśle wciąż było mało. Pięć minut później indywidualnego rajdu na bramkę gospodarzy spróbował Jakub Rzeźniczak, ale piłka minęła jej poprzeczkę. Gospodarze nie składali broni. W 65. minucie strzału na bramkę Krzysztofa Kamińskiego próbował Śpiączka, ale nie trafił w ogóle w jej światło i wynik się nie zmieniał.

To, co nie udało się doświadczonemu napastnikowi wtedy, przyniosło powodzenie w 69. minucie. Orłowski wypatrzył w polu karnym Śpiączkę i na tablicy wyników widniał już rezultat 1-2. Cztery minuty później ten sam zawodnik wpisał się po raz drugi na listę strzelców. Było już 2-2. Na 10 minut przed końcem meczu Gąska próbował wyprowadzić gospodarzy na 3-2, ale strzał był niecelny. W doliczonym czasie gry wprowadzony w drugiej połowie meczu Wędrychowski zdobył zwycięskiego gola.

 

Górnik Łęczna–Wisła Płock 3-2 (0-1)

Bramki: Śpiączka 61, 69, Wędrychowski 90+2-Rasak 14, Szwoch 52(k)

Górnik: Gostomski; Leandro, Pajnowski, Baranowski, Orłowski, Szramowski (59 Krykun), Gol, Lokilo (59 Drewniak), Gąska (81 Serrano), Mak (59 Wędrychowski), Śpiączka

Wisła: Kamiński; Vallo, Rzeźniczak, Lagator, Krywociuk, Błachewicz, Lesniak (73 Jorginho), Rasak, Szwoch, Warchoł, Sekulski (73 Kolar)

Sędzia: Tomasz Wajda (Żywiec)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *