Holandia–Serbia. Tulipany zatopione w bałkańskiej skale

Holandia-Serbia

fot.: Angelika Knapek/PZPS

Holandia–Serbia. Mecz ten był oznaką faktu, że rozpoczynamy ćwierćfinały EuroVolley 2021. Zakończył się on zwycięstwem.

Holandia–Serbia. Ciekawa pierwsza partia

Ostatni mecz przeciwko Turcji był dla Serbów drogą przez mękę, tak samo jak dla Holandii starcie z siatkarzami Portugalii. Pierwsza partia przez długą część trwania udowodniała to. Obie drużyny nie mogły znaleźć odpowiedniego rytmu meczu. Popełniały błędy w zagrywce i nie potrafiły bronić ataków. Trener Serbów Slobodan Kovać przed meczem mówił, że aby pokonać ekipę Królestwa Niderlandów, trzeba wyłączyć z gry Nimira Abdela Azisa. Nie dość, że się to nie udało, to jeszcze w środkowej fazie seta „Oranje” doszli do głosu, za sprawą dobrej gry na środku Michaela Parkinsona. Było 21-19, ale dobra zagrywka Marko Ivovicia po stronie serbskiej oraz błąd w ataku Azisa u Holendrów sprawiły, że mieliśmy remis. Wówczas o pierwszą przerwę na żądanie poprosił Roberto Piazza, selekcjoner holenderskiej reprezentacji.

Przerwa przyniosła spodziewane efekty, gdyż siatkarze z kraju tulipanów zdołali doprowadzić do wyniku 23-23. Seta zakończył as serwisowy Srećko Lisinica i to podopieczni trenera Kovacia prowadzili 1-0, wygrywając 25-23.

Holandia–Serbia. Dominacja ekipy z Bałkanów

Drugi set to zarówno dla kibica postronnego, jak i dla fana holenderskiej siatkówki partia do zapomnienia. Serbowie już w jego początkowej fazie włączyli wszystko, co mają najlepsze, czyli zagrywkę i blok. Rozpoczęli od prowadzenia 4-1. Holendrzy w środkowej fazie seta, za sprawą niezłej gry zawodnika Indykpolu AZS-u Olsztyn, Robberta Andringi, próbowali nawiązać walkę z ekipą z byłej Jugosławii, ale sił starczyło tylko na zniwelowanie przewagi do dwóch punktów. Nic nie dała przerwa na żądanie trenera Roberto Piazzy przy stanie 15-10. Serbowie kontrolowali grę, mieli przyjęcie na poziomie 60%, popisywali się asami serwisowymi, wygrali seta 25-22 i prowadzili 2-0.

Spokojne zwycięstwo

Często mówi się, że kto nie wygrywa 3-0, przegrywa 2-3. Tej zasady chcieli się trzymać Serbowie, którzy w trzecim secie nie forsowali zbytnio tempa. Przewagę trzech punktów wypracowali już na samym początku dzięki zagrywkom Marko Ivovicia. Były zawodnik Asseco Resovii Rzeszów swoimi serwisami mógł uruchamiać drugą linię serbskiej drużyny, co uniemożliwiało wykonywanie ataków na czysto przez Holendrów.

W pewnym momencie w ekipie z byłej Jugosławii był przestój. Konkretnie był on spowodowany błędem w ataku Srecko Lisinaca. Z punktu widzenia kibiców z krainy Gorana Bregovicia, normalność wróciła przy stanie 18-15 i o przerwę na życzenie poprosił Roberto Piazza. Czas poskutkował, bo Holendrzy dzięki dobrym serwisom Abdela Azisa zdołali doprowadzić do remisu 20-20.

Mieliśmy grę na przewagi, w której więcej zimnej krwi zachowali Serbowie i to oni zagrają w półfinale ze zwycięzcą pary Włochy–Niemcy.

Holandia–Serbia 0-3 (23-25, 22-25, 24-26)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *