Ostatnie ćwierćfinały mistrzostw Europy w siatkówce. Z kim lepiej zagrać Polakom

Ostatnie ćwierćfinały Mistrzostw Europy w siatkówce

fot.: Piotr Sumara/Justyna Matjas/PZPS

Ostatnie ćwierćfinały mistrzostw Europy w siatkówce są ważne dla Polski i Serbii. Dla drużyn, które na tym turnieju prezentują jak na razie najrówniejszą formę z tych ekip, które już w turnieju pozostały. Zastanówmy się jednak nad reprezentacją Polski, z kim tu lepiej gra: czy z Czechami, czy ze Słowenią?

Ostatnie ćwierćfinały w siatkówce. Wielkie zwycięstwo

Polska po nieudanych igrzyskach olimpijskich najzwyczajniej po ludzku musiała szukać motywacji do tego, aby jeszcze coś spróbować osiągnąć w tym kształcie i z tym trenerem. Osobiście obawiałem się, że wróci grzech główny z turnieju w Tokio, czyli upraszczanie gry. Niestety w niektórych momentach dało się to zaobserwować i człowiek był pełen niepokoju, co się wydarzy dalej. Myślałem wówczas, że takie proste rozgrywanie do Kurka i Leona będzie dobrą pomocą dla przeciwników. Będą oni bowiem sądzić, że przygotują się pod polską drużynę, jako pod wyłączanie największych gwiazd.

Pierwsze mecze takie rzeczywiście były. Zdarzały się nam przestoje, nawet Grecy, którzy mają wyróżniającego się siatkarza Atanasiosa Protopsaltisa, zdołali z nami wygrać seta. Zdołali to również zrobić Portugalczycy, z pamiętającym czasy gry w Cuprum Lubin, rozgrywającym Tavaresem. W kolejnych dniach wszystko wróciło na właściwe tory. Przestawaliśmy tracić sety, sami kąsając rywali dobrymi zagrywkami i szczelnymi blokami.

W fazie pucharowej pokazaliśmy charakter. W 1/8 bez straty seta uporaliśmy się z reprezentacją Finlandii, natomiast w ćwierćfinale też bez straty seta wygraliśmy z Rosjanami.

Ostatnie ćwierćfinały mistrzostw Europy są dla nas ważne. W drugim z nich wyłoni się nasz półfinałowy przeciwnik.

Ostatnie ćwierćfinały mistrzostw Europy w siatkówce. Wybitna jednostka czy skomasowana obrona? Oto jest pytanie

Ostrawa. Na to miejsce będą zwrócone oczy wszystkich polskich kibiców, gdyż tam gospodarze z Czech zagrają przeciwko drużynie Słowenii. Będzie to swoisty rewanż za fazę grupową turnieju, gdy Czesi niespodziewanie pokonali drużynę z Bałkanów 3-1. Jak głosi stare polskie przysłowie, co było, a nie jest, nie pisze się w rejestr. Przeciętny kibic, który co jakiś czas śledzi siatkówkę, myśli o Słoweńcach jako o zbiorze świecących gwiazd Alberto Giulianiego. Świecą one prawie na wszystkich pozycjach. Niekwestionowanym liderem drużyny z alpejsko-bałkańskiego kraju jest Tine Urnaut. Doświadczonego kapitana słoweńskiego teamu możemy pamiętać z gier między innymi w klubie ZAKSA Kędzierzyn-Koźle.

Są też inni, którzy zaznali smaku polskiej atmosfery. Wystarczy wspomnieć o Alenie Pajenku, który zarabiał na chleb grając w Jastrzębskim Węglu, a potem w Cerradzie Czarnych Radom. W drużynie z Mazowsza grał również rozgrywający Vincić. Czesi? Kto to z kolei jest? Tak zapyta niejeden kibic siatkówki. Czesi to Jan Hadrava, który swego czasu był czołową postacią Indykpolu AZS-u Olsztyn. To wybitna jednostka tej kadry.

Co sprawia, że nasi południowi sąsiedzi grają solidną siatkówkę? Kibice, ale i kolektyw, jaki tworzą. Tutaj nasuwa się pytanie: z kim lepiej zagrać? Teoretycznie lepiej z Czechami, ale praktycznie nie ma na to jednoznacznej odpowiedzi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *