Sukces, którym żyła cała Polska. Puchar Świata w Zakopanem 2002

Puchar Świata Zakopane

Żródło: commons.wikimedia / Mmichaal

Już w ten weekend zmagania skoczków narciarskich w cyklu Pucharu Świata przenoszą się do Zakopanego. Stolica Tatr znów przywita najlepszych zawodników tej dyscypliny. Z tej okazji przypomnijmy sobie zawody Pucharu Świata na Wielkiej Krokwi z 2002 roku.

Sezon 2001/02 to niezapomniana rywalizacja pomiędzy Adamem Małyszem i Svenem Hannawaldem. Przed zawodami w Zakopanem „Orzeł z Wisły” prowadził w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, gromadząc o 175 punktów więcej od niemieckiego skoczka. Hanni znajdował się we wspaniałej formie. Dwa tygodnie wcześniej wygrał w wielkim stylu 50. Turniej Czterech Skoczni, tym samym zapisując się w historii tej dyscypliny jako pierwszy skoczek, który triumfował we wszystkich 4 konkursach Turnieju.

W samym epicentrum małyszomanii

Niedzielne zawody zgromadziły rekordową publiczność pod Wielką Krokwią. 160 tysięcy kibiców z całego kraju przybyło do stolicy Tatr, by dopingować polskiego ambasadora. Zdobycie przez Adama Małysza Kryształowej Kuli w sezonie 2000/01 wywołało wielką euforię w Polsce i postać Adama rozpoczęła fenomenalne zjawisko małyszomanii. W kraju pojawiła się potrzeba przeżywania sukcesów Małysza. Dla kibiców stał się sportowym bohaterem, który wlał w ich serca nadzieję w czasach kryzysu.

Dzień wcześniej Polak był dopiero 7 i na drugi konkurs wszyscy czekali z niecierpliwością. W pierwszej serii zawodów czołówka Pucharu Świata – Schmitt, Widhoelzl, Hoellwarth – skoczyła powyżej punktu konstrukcyjnego. Dopiero skok zwycięzcy z sobotniego konkursu, Mattiego Hautamaekiego na odległość 128,5 m, pozwolił Finowi wyraźnie objąć prowadzenie w zawodach. Po jego skoku na górze skoczni zostało już tylko dwóch wielkich sportowców: Hannawald i Małysz. Niemiec skoczył 130 metrów, co ucieszyło jego trenera Reinharda Hessa, który w dość żywiołowy sposób reagował na odległość swojego podopiecznego. Komentujący tamte zawody dla TVP Włodzimierz Szaranowicz tymi słowami opisał lot reprezentanta Niemiec:

Hanni w tym skoku wykorzystał wszystko, co dała mu natura.

Gdy na belce startowej usiadł Małysz, pod skocznią zapanowała euforia. Morze biało-czerwonych flag uniosło się nad zeskokiem skoczni, które poniosło Adama aż na 131 metr. To było szaleństwo. Ogólna nota 137,3 punktów sprawiła, że Polak objął prowadzenie w konkursie.

Ta niedziela należała do Adama

W drugiej serii dobry skok Schmitta pozwolił Niemcowi awansować wyżej w konkursie, lecz strata do prowadzącej trójki była znaczna. Podobnie Widhoelzl, który skoczył nieznacznie powyżej punktu K, mógł zapomnieć o wywalczeniu podium w tym konkursie. Po skoku Austriaka pozostała już tylko najlepsza trójka. Najpierw Hautamaki potwierdził olimpijską formę, obejmując prowadzenie i tym samym zapewniając sobie co najmniej trzecią lokatę w zawodach. Następnie to Hannawald pięknym, stylowym skokiem sprawił, że Adam musiał wylądować w okolicach 125 metra, by wygrać. Skok Adama był o 1,5 metra krótszy od rywala i Wielka Krokiew zamarła do momentu gdy spiker podał ogólną notę Polaka – 262,1 punktów. To oznaczało tylko jedno. Wielkie święto tak licznie zgromadzonych pod Wielką Krokwią kibiców, ale też ogromnego pecha Hannawalda, który przegrał zaledwie o 0,6 punktu.

Pomimo tego Sven pierwszy pogratulował Małyszowi zwycięstwa na oczach zgromadzonej publiczności, która podczas tamtego weekendu była do niego wrogo nastawiona. Radość Adama była ogromna, pierwszy jego triumf w ojczyźnie. W geście podziękowania uklęknął i pocałował zeskok, komentując to później w następujący sposób:

Ta ziemia dała mi zwycięstwo, ta ziemia mi pomogła i chciałem jej podziękować.

Magia Zakopanego

21. zwycięstwo w karierze Adama Małysza stało się faktem. Ta niedziela 20 stycznia 2002 roku pozwoliła uwierzyć Małyszowi oraz wzbudzić wśród kibiców ogromne nadzieje przed zbliżającymi się Igrzyskami Olimpijskimi w Salt Lake City. Magia Zakopanego sprawiła, że Adam wrócił w wielkim stylu. Sam Mistrz podkreślał, że czuł to wsparcie kibiców i tamto zwycięstwo smakowało lepiej niż triumf w Turnieju Czterech Skoczni rok wcześniej. Skoczkowie z całego świata zgodnie podkreślają, że konkursy w Polsce to jedno z najważniejszych wydarzeń sezonu w Pucharze Świata. Włodzimierz Szaranowicz w swojej biografii „Życie z pasją” porównał te konkursy do koncertu rockowego:

Zawody Pucharu Świata w Zakopanem były zawsze przeżyciem na miarę najlepszego koncertu. Nasza widownia jest chyba najbardziej charakterystyczna i kolorowa ze wszystkich kibiców spotykanych na zawodach.

Dziś każdy kibic w Polsce wierzy, że magia Zakopanego i tym razem pomoże polskim skoczkom wrócić do optymalnej dyspozycji. Niech to będzie impuls, który sprawi, że za niespełna miesiąc w Pekinie znowu przeżyjemy te same olimpijskie emocje, co 20 lat temu.

Obserwuj nas: TUTAJ
Zobacz także: Wojna, która dała mu nieśmiertelność

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Ads Blocker Image Powered by Code Help Pro
Ads Blocker Detected!!!

Wykryliśmy, że używasz oprogramowania do blokowania reklam.  

Wyłącz AdBlock i wspomóż Nas w działaniu! 

ODŚWIEŻ
Powered By
CHP Adblock Detector Plugin | Codehelppro